lip 11
Legenda głosi, że mężni mieszkańcy Zwierzyńca – podkrakowskiej wioski – pokonali groźnych Tatarów i w ten sposób uratowali Kraków przed najazdem złowrogich wojowników. Po zwycięstwie triumfatorzy odebrali łup wojenny nie tylko w postaci kosztowności, ale także niezwykłych, egzotycznych strojów. Następnie założyli je i wkroczyli do Krakowa, żądając haraczu i kluczy do bram miasta. Oczywiście ich żądanie zostało natychmiast spełnione, a przywileje, które wówczas otrzymali są częścią tradycji do dziś.
Dziś Zwierzyniec nie jest już podkrakowską wioską, ale częścią Krakowa, a tradycyjny pochód corocznie wyrusza właśnie stamtąd. Wysoka, błyszcząca czapka, czerwone trzewiki, piękne ozdoby i pióra na głowie konia – to elementy, po których wszyscy rozpoznają Lajkonika. Jego strój zaprojektował Stanisław Wyspiański w 1904 roku i od tamtej pory barwna postać zachwyca swoim bogactwem i kolorami.
30 czerwca – tydzień po święcie Bożego Ciała – jak co roku, Lajkonik ruszył około południa w pochodzie, aby wieczorem dotrzeć na Rynek, gdzie podziękował wszystkim krakowianom za ciepłe powitanie i – jak wspomniał – już 24 lata wspólnego świętowania tej tradycji. Po odebraniu haraczu (brzęk monet rozbrzmiał głośno pod Ratuszem) i wypiciu toastu, „porwał” do tańca panią Wiceprezydent Elżbietę Lęcznarowicz, a następnie zatańczył swój „lajkonikowy” taniec w rytm znanej każdemu mieszkańcowi Krakowa melodii „Lajkoniku laj laj / poprzez cały kraj (…)”
Opuszczając scenę bohater dnia natychmiast otoczony został tłumem dorosłych i dzieci, który dopraszał się uderzenia buławą, co – jak wszystkim wiadomo – ma przynieść szczęście. Lajkonik skierował się następnie do krakowskich kwiaciarek i kwiaciarzy, których odwiedza co rok.
Na Rynku nie zabrakło również tańca i wesołej muzyki – pod pomnikiem Mickiewicza w harcach towarzyszyło Lajkonikowi kilka kolejno wytypowanych przez niego pań.
Zmęczony po całym dniu Lajkonik udał się następnie na ucztowanie do Wierzynka, przed którym pożegnał się z tłumem.
RSS

















Najnowsze komentarze