Archive for the ‘Recenzje – nowe’ Category

Recenzja książki Sherry Jones „Klejnot Medyny” czyli …”Weź los w swoje ręcę, bo inaczej on weźmie Cię w swoje”


2010
06.01

Powieść „Klejnot Medyny” jeszcze przed ukazaniem się w sprzedaży, wzbudzała liczne kontrowersje. Z obawy przed reakcjami środowiska muzułmańskiego z publikacji książki wycofało się amerykańskie wydawnictwo Random House. Co więcej Denise Spellberg, ekspert od spraw islamu z Uniwersytetu of Texas uznał, że książka zawiera treści pornograficzne i nieprzyzwoite. W obronie „Klejnotu Medyny” oraz jej autorki wielokrotnie wypowiadał się Salman Rushdie – brytyjski pisarz i eseista indyjskiego pochodzenia specjalizujący się w tematach związanych z subkontynentem Indyjskim. Zaznaczyć należy, iż jego najbardziej słynna powieść „Szatańskie wersety”, która podejmowała problematykę początków islamu spotkała się z niezwykłą wrogością społeczności muzułmańskiej. Jego książki płonęły na stosach, on sam zaś został nie tylko wyklęty przez wyznawców tej religii, ale i ogłoszona została przez ajatollaha Ruhollaha Chomeiniego fatwa przeciwko niemu. Nakazywała ona każdemu wiernemu muzułmaninowi odebranie mu życia. Od tego czasu Salman Rushdie musi żyć w stałym ukryciu pod czujną ochronną policji. Podobny los spotkał autorkę książki „Klejnot Medyny” Sherry Jones. Po opublikowaniu książki w domu wydawniczym Beaufort Bocks, nie tylko zaczęła ona otrzymywać groźby, ale i wydano na nią wyrok śmierci. Co więcej w Wielkiej Brytanii po ogłoszeniu decyzji o rozpowszechnieniu powieści – najpierw grożono, następnie zaś zrealizowano groźby wobec oficyny Gibson Square, podpalając jej biuro. Sherry Jones, autorka książki „Klejnot Medyny” zainteresowała się islamem po atakach z 11 września. Wówczas też zrodził się w jej głowie pomysł, by napisać powieść opowiadającą losy najmłodszej żony Proroka Mahometa – Aiszy. Jest to pierwsze dzieło jej autorstwa. Do tej pory Sherry Jones przez wiele lat pracowała jako dziennikarka. Związana była m.in z Newsweekiem. Aktualnie pracuje jako korespondentka Biura Spraw Zagranicznych w Waszyngtonie. Wszystkie przytoczone powyżej fakty i okoliczności sprawiły, iż czytelnicy zaczęli mieć olbrzymie oczekiwania wobec omawianej przez mnie książki. Przyznać muszę, iż mnie również zachęciły one do lektury powieści „Klejnot Medyny”. Kolejnym istotnym powodem, który skłonił mnie do zapoznania się z „Klejnotem Medyny” były rozbieżne opinie dotyczące powieści wypisywane na licznych forach oraz „uszczypliwa” recenzja zamieszczona w muzułmańskim czasopiśmie społeczno – kulturalnym As Salam przez Krzysztofa „Sula” Baranowskiego. Książka, jak już wcześniej wspomniałam opowiada historię Aiszy – najmłodszej i jednocześnie ulubionej żony proroka Mahometa, która do historii przeszła jako Matka Wiernych. Dziewczynka wbrew swojej woli w wieku sześciu lat została zaręczona z o kilkadziesiąt lat starszym od siebie mężczyzną. Następnie na okres narzeczeństwa zamknięto ją w domu, który sama nazywała „grobowcem”. Mając 9 lat wbrew obowiązującej tradycji mówiącej, iż żoną zostać może jedynie kobieta, która zaczęła już miesiączkować – wydano ją za mąż. Do dwunastego roku życia, już jako żona Proroka wciąż przebywała zamknięta w domu rodzinnym, czekając aż stanie się kobietą. Jest to książka o Aiszy, której w imię „wyższych celów” odebrane zostało dzieciństwo i beztroska z nim związana. Jest to także opowieść o niezwykłej miłości, która łączyła Proroka i jego najmłodszą żonę. Miłości, która dojrzewa i ulega zmianom wraz z upływem lat i która skończyła się nagle, zanim w pełni zdołała rozkwitnąć. Jest to też opowieść o „świecie rodzącego się islamu” widzianego oczami Aiszy. Narratorka książki przenosi nas na tereny Arabii Saudyjskiej z okresu VII wieku. Wówczas to około 610 roku naszej ery w jaskini Al-Hira, na górze w okolicy Mekki – Muhammadowi po raz pierwszy objawia się idea islamu. Jest to okres, gdy Mahomet dopiero zaczyna organizować swoją ummę – społeczność wiernych. Ludność jest podzielona, wielu ma wątpliwości, a ród Kurajszytów walczy z muzułmanami na śmierć i życie, gdyż ustanowienie nowej religii niekorzystnie wpłynęłoby na liczne, intratne interesy przez nich prowadzone. Mahomet musi sprawdzić się nie tylko jako prorok, ale również jako strateg i przywódca nowej społeczności. Książka pozwala nam poznać przełomowe dla wyznawców Mahometa wydarzenia, jak m.in bitwę pod Badrem czy Uhudem. Dzięki tej książce możemy przenieść się do czasów, gdy wypierane są zwyczaje i prawa przedmuzułmańskie, a islam na tle ówczesnych warunków pokazany jest jako system postępowy, dający kobiecie większe prawa i przywileje. W książce bardzo spodobała mi się forma narracji. Wszystkie wypadki i  zdarzenia relacjonowane są przez samą Aiszę. To ona odkrywa przed nami rąbek tajemnicy związanej ze zwyczajami panującymi w tradycyjnym haremie. Przedstawia nam islam i miejsce kobiety w tej religii i kulturze. Aisza to wyrazista i autentyczna bohaterka. Sherry Jones przedstawia nam ją jako kobietę inteligentną, sprytną i odważną, która nade wszystko ceni sobie wolność. Ma ona też niezwykłe, jak na kobietę tamtej epoki podejście do życia. Świadczy o tym, chociażby następujący fragment powieści: „… Ale to nie był zły sen. Dla Dżamili, która była kiedyś Fazje, to było życie kobiety, które należy znosić z opuszczonym wzrokiem i cichym jękiem na ustach. To nie dla mnie, poprzysięgłam sobie. Jeśli jakiś mężczyzna będzie chciał mnie skrzywdzić, odpłacę mu pięknym za nadobne. A gdy będę miała coś do powiedzenia, powiem to z dumnie podniesionym czołem.  Jeśli to się nie spodoba mojemu mężowi, niech się ze mną rozwiedzie. Wolę być samotną lwicą ryczącą i wolną, niż ptaszkiem w klatce, pozbawionym nawet imienia…”. Aisza nie jest jednak pozbawiona wad. Bywa uparta, zazdrosna, zaborcza, lekkomyślna i dziecinna. Według mnie ciekawym zabiegiem zastosowanym przez autorkę jest możliwość poznania ukrytych myśli głównej bohaterki i skonfrontowania ich z tym co ona mówi bądź czyni. Dzięki temu możemy zaobserwować z jak wielu sytuacji kobiety w krajach islamskich zdają sobie sprawę i jak wiele z pośród nich musi zostać przez nie przemilczane. Na potwierdzenie tych słów pozwolę sobie na przytoczenie fragmentu tekstu, w którym to Muhammed doznaje dość wyreżyserowanego oświecenia, wygodnego dla niego samego i pozwalającego mu „obejść obowiązujące prawo” i ożenić się z Zajnab będącą żoną jego syna. „… -Allah przemówił, Aiszo. Niezbadana jest jego mądrość. Wszystko mi wyjaśnił. Uspokoiłam się nieco Muhammad otrzymał wskazówkę od samego Boga! Spojrzałam na niego z szacunkiem, który momentalnie przemienił się w strach. Radość w jego głosie mogła świadczyć tylko o jednym – wymyślił sposób na zdobycie Zajnab. Uśmiechnęłam się nieszczerze. Usiadł i chwycił mnie za dłoń. – O, Aiszo, Allah pozwolił mi ożenić się z Zajnab,….nie, on mi to nakazał. Nie próbowałam już nawet ukryć swojego kpiącego uśmieszku. – Z pewnością musisz się spieszyć z wypełnieniem jego woli – powiedziałam i spojrzałam na niego niewinnie. – A zatem pozwolił ci się ożenić z żoną twego syna? – Adoptowanego syna, jak sama zauważylaś. Zajd nie jest moim krewnym. – Panika chwyciła mnie za gardło. A zatem znalazł sposób. I Allah mu w tym dopomógł…”. Autorka daje nam możliwość obserwowania przemian, które dokonują się w Aiszy w miarę, gdy dojrzewa i nabiera doświadczenia życiowego. Jesteśmy świadkami tego jak zwalcza swój egoizm, zaczyna pomagać miejscowej biedocie, uczy się kochać Proroka, porozumiewać z innymi jego żonami, a wreszcie w sposób umiejętny doradzać Mahometowi w sprawach politycznych i religijnych. Autorka pozwala nam także poznać motywy religijno-prawne, polityczne i społeczne, które kierowały Mahometem przy zawieraniu kolejnych małżeństw. Dowiadujemy się, że zapewniał on w ten sposób pożytek dla misji Islamu, zdobywał sympatię kolejnych plemion, czy też okazywał szacunek i roztaczał opiekę nad wdowami zasłużonych dla misji towarzyszy. Możemy także przekonać się jaka jest opinia Aiszy na ten temat. „… – Przymierze? – prychnęłam – Więc tak teraz nazywasz małżeństwo? …. – Zatem ożeniłeś się z nią jedynie ze względu na jej koneksje! A to, że przy okazji jest niezwykle piękna, to przypadek! – nawet nie starałam się ukryć ironii”. Różne są także motywy, którymi kierują się poszczególne kobiety decydujące się na małżeństwo z Mahometem i dołączenie do jego haremu. Jedne, jak Umm Salama próbują zapewnić byt swoim dzieciom, dla innych jest to cena wolności, jeszcze inne jak np. Aisza zostały pozbawione możliwości decydowania o swoim losie. Sherry Jones przedstawia Mahometa – największą w świecie islamu postać, obdarzoną przez muzułmanów najwyższą czcią, jako postać z krwi i kości, posiadającą ludzkie przywary i słabości. Nie obce mu są takie uczucia jak pożądanie i złość. Momentami brak mu sił, by walczyć z przeciwnościami losu i wrogami nowej religii. Z drugiej strony autorka zaznacza, iż była to postać obdarzona niezwykłą charyzmą. Mahomet cechował się wyrozumiałością, wrażliwością i empatią na innych, roztropnością oraz otwartym umysłem. Reasumując w książce znajdziemy ciekawych i realistycznie przedstawionych bohaterów, nawiązania historyczne, malownicze opisy lokacji, nieco psychologi i życiowych prawd. Jest to przede wszystkim opowieść o kobietach dla kobiet. „Klejnot Medyny” uczy czym jest oddanie, poświęcenie, wierność i miłość. Gorąco polecam lekturę tej książki.

Anna Piękoś

Recenzja książki Doroty Terakowskiej „Córka Czarownic”


2010
05.31

Książka „Córka czarownic” napisana została przez znaną, polską pisarkę i dziennikarkę – Dorotę Terakowską. Autorka książki przez wiele lat pracowała jako redaktor i publicysta w „Gazecie Krakowskiej”, „Przekroju” i „Zeszytach Prasoznawczych”. Była również współzałożycielką i współpracowniczką dziennika „Czas Krakowski” oraz wiceprezes Spółdzielni Dziennikarzy „Przekrój”. Należała do Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, Stowarzyszenia Pisarzy Polskich oraz Związku Autorów i Kompozytorów Scenicznych. W życiu prywatnym, była natomiast żoną dziennikarza i dokumentalisty Macieja Szumowskiego, a także matką reżyserki Małgorzaty Szumowskiej i dziennikarki Katarzyny Nowak. Wszystko to sprawia, że Dorota Terakowska jest dla mnie – jako kandydatki na przyszłą dziennikarkę postacią na tyle barwną i interesującą iż sam fakt jej autorstwa sprawił, że chętnie sięgnęłam po lekturę książki „Córka Czarownic”. Na mój wybór miał również wpływ fakt, iż autorka otrzymała za nią nagrodę – „Literacka Książka Roku 1992″ od polskiej sekcji Światowego Kuratorium Książki dla Dzieci i Młodzieży (IBBY). „Córka Czarownic” wpisana została również w 1994 r. na światową, honorową listę im. H.Ch.Andersena. Książka ta powstała w latach 1985-1988. Niestety, ze względu na cenzurę, która dopatrywała się w niej zbyt licznych podobieństw do panującego wówczas systemu, wydana została dopiero w 1992 r. Przyznać muszę, iż rzeczywiście można w niej się doszukać wielu odniesień do historii Polski. W „Córce Czarownic” Dorota Terakowska tworzy bowiem krainę zwaną Wielkim Królestwem. Owe królestwo swoją wielkość zawdzięcza nie tyle rozmiarowi terytoriów, które obejmuje, co dobrobytowi i harmonii panującymi pod rządami kolejnych władców królestwa. Mieszkańcy krainy czuli się w niej do tego stopnia bezpiecznie, że król Luil XXIII postanowił zlikwidować stan rycerski, zaś jego następca Luil XXIV rozkazał zniszczyć i zakopać całą broń, po to by już nigdy więcej nie stanowiła dla nikogo zagrożenia. Wówczas na bezbronne, nieprzeczuwające niebezpieczeństwa królestwo najechali bezlitośni Urghowie, zamieniając szczęśliwych dotąd mieszkańców w rzeszę niewolników. W królestwie po latach świetności i dobrobytu zapanowała tyrania. Przez siedemset siedemdziesiąt siedem lat naród był zniewolony, a jego mieszkańców zmuszano do ciężkiej, ponadludzkiej pracy. Okrucieństwo najeźdźców nie było, jednak w stanie złamać ducha ludu. Z pokolenia na pokolenie przekazywane były słowa zakazanej pieśni, podtrzymującej w ludziach nadzieję i wiarę na odzyskanie wolności. W tych ciężkich, niebezpiecznych czasach na świat przychodzi dziecko, na którego barkach spoczywa los całego narodu. Luelle jest jedyną, prawowitą władczynią tronu i to właśnie jej nadejście przepowiada „Pieśń Jedyna”. Mówi ona m.in o tym, że „na świat przyjdzie istota o włosach złotych jak zboże tego kraju i oczach niebieskich jak niebo przed burzą, która uwolni kraj z niewoli”. Dziewczynka nie zna jednak swojej tożsamości i przeznaczenia. Po tym jak czarownice cudem ocaliły ją przed niechybną śmiercią z rąk najeźdźców, jej życie wypełnia ciągła ucieczka i wędrówka. Od najmłodszych lat pozostaje pod czujną opieką kolejnych sióstr – czarownic, które wpajają jej wszystkie cnoty, którymi winna się odznaczać władczyni Wielkiego Królestwa. „Córka Czarownic” to książka o dojrzewaniu. Nie znajdziemy w niej wartkiej fabuły i nagłych zwrotów akcji. Wszystko jest dokładnie przemyślane, utrzymane w określonej konwencji i klimacie. Dorota Terakowska pisze ją językiem bogatym, wyraźnie akcentując wagę poszczególnych epizodów i umiejętnie stopniując napięcie. Autorka pozwala, by czytelnik wraz z główna bohaterką odkrywał stopniowo wszystkie tajemnice, wraz z nią dorastał, uczył się mądrości płynących z nauk kolejnych opiekunek-czarownic. W związku z tym dopiero wraz z rozwojem sytuacji, doświadczając to co dziewczynka i podążając niejako za jej myśleniem powoli odkrywamy ten zagadkowy dla nas świat. Od Pierwszej Czarownicy poznajemy wraz z Luelle historię Wielkiego Królestwa. Druga Czarownica uczy nas przede wszystkim miłości do natury. Przekazuję też wiedzę o tym jak bardzo istotne jest zachowanie harmonii pomiędzy wszystkimi żywymi organizmami, ziemią, gwiazdami, a nawet całym kosmosem. Trzecia spośród opiekunek wystawia panienkę na największą próbę, ucząc ją szacunku do natury i pracy. Luelle doznaje trudu życia w mieście oraz poznaje naturę człowieka. Przy czym jak zaznacza Dorota Terakowska ” wiele czasu musiało upłynąć, nim Panienka pojęła, że tacy są ludzie: słabi – i silni, wielcy – i mali, dobrzy – i źli, szlachetni – i małostkowi. A wszystkie te sprzeczne ze sobą cechy kłębią się w jednym człowieku. Wówczas to, sama o tym nie wiedząc, wyrosła z dziecięcego świata czerni i bieli wykluczających się wzajem pojęć dobra i zła, zrozumiała, że barwą najczęściej spotykaną jest ta, która wynika z pomieszania tych dwu kolorów”. Czarownica Czwarta prowadząc dziewczynkę do ruin stolicy Ardżany pozwala, by obudziła się w niej duma z przynależności do tak zacnego rodu, do bycia człowiekiem zdolnym do czynienia i tworzenia tak pięknych rzeczy. Niestety, Luelli nigdy nie przyjdzie trafić pod opiekę piątej, a jednocześnie najważniejszej ze sióstr, mającej za zadanie wykryć i zniszczyć „skazę” w charakterze przyszłej władczyni. W wyniku tych wydarzeń święty kamień, który od wieków wybierał władców królestwa – ją odrzuca. Dotychczasowa opiekunka, nie mogąc sama wykryć skazy w charakterze dziecka przybywa wraz z Luelle do znanego uzdrowiciela – Pustelnika, by ten korzystając ze swojego wieloletniego doświadczenia wyleczył dziewczynkę. Pustelnik stwierdza, że „skazę nosi w sobie ten spośród ludzi, który nie potrafi współczuć niedoli innych i nie chce ulżyć ich cierpieniom”. Jak później się dowiadujemy w jego słowach jest sporo prawdy. Luelle rzeczywiście nie potrafi współczuć, gdyż obce jest jej uczucie miłości. Od najmłodszych lat wychowywana była przez czarownice, a te choć troszczyły się o nią nie potrafiły nauczyć ja kochać ludzi. Dziewczynce brakuje również dobroci i umiejętności poświęcenia siebie samej w służbie innym. Dopiero ciężka praca podczas zajmowania się chorymi, bezinteresowna pomoc oraz wdzięczność jaką jej za nią okazywali wyzwoliły w niej moc uzdrawiania i najpiękniejsze spośród ludzkich uczuć – miłość. Po wielu trudach dziewczyna, a wraz z nią i my dojrzewa do bycia nie tylko władczynią ale i wartościowym człowiekiem. Przyznać muszę, że nie sposób jest wymienić wszystkich poruszanych w książce wątków ani oddać wrażenia, że wzbogaca ona nas wewnętrznie. Po przeczytaniu tej lektury czujemy się niejako mądrzejsi i bogatsi w wiedzę o samym sobie. W końcu każdy z nas na podobieństwo Luelli, by dorosnąć musi przejść szereg etapów z których składa się życie. Musimy poznać smak zwycięstw i porażek, radości i smutku, nauczyć się współżyć z innymi istotami, odkryć w sobie mocne i słabe strony, czy też odnaleźć swoje powołanie i miejsce na ziemi. Książka ta jest swoistym kompendium zawierającym szereg uniwersalnych prawd o życiu. Znajdziemy w niej m.in. prawdę dotyczącą: miłości, magii, nadziei, poświęcenia, cierpienia, biedy, współczucia, odpowiedzialności, dojrzałości, złożoności ludzkiego charakteru, dumy, wolności, siły wiary, cierpliwości. Wszystko to sprawia, że książka ma charakter ponadczasowy i niezależnie od wieku, doświadczeń i przekonań skłania ona czytelnika do refleksji. Do lektury omawianej przez mnie książki powracać można wielokrotnie, za każdym razem ucząc się czegoś wartościowego oraz odkrywając coraz to inne wątki i prawdy o życiu. Z czystym sercem mogę polecić państwu lekturę książki „Córka Czarownic”.

Anna Piękoś

Zobacz także: „Wszystkie moje miłości” – wywiad z Katarzyną T.Nowak (córką Doroty Terakowskiej)

http://studium-at-www.pl/2009/wp-trackback.php?p=388